Strony

sobota, czerwca 29, 2013

Lekki desernik z czereśniami

Lekki desernik z czereśniami
Mimo, że uwielbiam spędzać czas na pichceniu w kuchni, większość deserów, które przygotowuję należy do kategorii OMG! Za godzinę wpadną znajomi, muszę zrobić coś słodkiego! ;) Poza tym, lato nie sprzyja siedzeniu przy rozgrzanym piekarniku, więc chętnie sięgam po ciasta bez pieczenia. Szybciej zrobiony deser nie oznacza wcale, że będzie on mniej smaczny!
Do zrobienia tego ciasta zainspirował mnie truskawkowy przepis na sernik bez pieczenia od Call Me Cupcake. Gwarantuję, że uda się Wam za każdym razem. Spód z ciasteczek owsianych z mąki razowej, z dodatkiem masła. Idealnie kremowa i puszysta masa serowa z mascarpone i czereśniami, a na wierzchu masa owoców! Doskonały lekki deser. Czereśnie są niezbędne, dlatego to ciasto jest idealne na letnie popołudnie, kiedy sezon na t eowoce trwa. Pamiętajcie, aby wyjąć je z zamrażarki co najmniej 20-30 minut przed podaniem!
  


składniki,
12 porcji

(tortownica 18 - 20cm):

1 paczka ciastek owsianych.
(około 150 g)
50 g masła,
roztopionego
150 g sera mascarpone
150 g gęstego sera twarogowego
150 ml śmietany kremówki
2/3 szklanki drobnego cukru
1 garść wydrylowanych czereśni
 
plus
dodatkowe czereśnie do dekoracji
 
 
 
 
 

przygotowanie:
Wymieszać herbatniki w malakserze, aż będą drobno zmielone. Połączyć z roztopionym masłem. Wyłożyć do tortownicy 18 - 20 cm wyścielonej folią spożywczą i mocno ugnieść ręką wyrównując powierzchnię. Wstawić do zamrażarki na czas przyrządzania masy.
Czereśnie zmiksować z cukrem. W dużej misce wymieszać mascarpone z twarogiem i ubić, aż masa będzie kremowa. Dodać śmietankę kremówkę i ubijać przez około 2 minuty, do czasu aż masa stanie się bardziej sztywna. Dodać przecier owocowy i miksować do połączenia składników. Wlać masę na przygotowany spód, przykryć folią spożywczą i zamrozić (około 2-3 godziny). Wyciągnąć z zamrażarki co najmniej 20-30 minut przed podaniem. Udekorować świeżymi czereśniami.

Smacznego!

 
 
 
 
 
 

piątek, czerwca 28, 2013

Chrupiący stek z majonezowym curry z mango

Chrupiący stek z majonezowym curry z mango
Coś dla tych, którym idee wegetarianizmu są zupełnie obce i nie wyobrażają sobie obiadu bez solidnej porcji mięsa. Tradycyjny wołowy stek z sosem na bazie domowego majonezu i słodkiego mango. Klasyka w nowej formie. Przepis na majonezowe curry z mango pochodzi z magazynu "To jest pyszne".
 
składniki,
4 porcje:


4 steki wołowe
(ok 170g, 3 cm grubości)
2 łyżki oleju
sól
pieprz

sos:
250g domowego majonezu*
2 łyżki pasty curry
2 łyżki soku z limonki
1/2 dojrzałego mango
sól
cytrynowy pieprz

 
*domowy majonez:
2 żółtka
1 łyżeczka musztardy
250ml oleju
2 lyżki soku z cytryny
sól
biały pieprz
cukier

Żółtka i musztardę ubić trzepaczką. Wciąż ucierając dodawać kroplami ok.50ml oleju. Masa powinna mieć kremową konsystencję. Delikatnie wlać pozostały olej. Całość ucierać, aż powstanie kremowy majonez. Pod koniec dodać sok z cytryny i doprawić do smaku.


przygotowanie:
 
Steki umyć i osuszyć. Na patelni grillowej rozgrzać olej. Smażyć na dużym ogniu przez około minutę z każdej strony. Oprószyć sola i pieprzem. Następnie zmniejszyć ogień i smażyć jeszcze po 2 minuty.
 
Do majonezu dodać sok z limonki i pastę curry. Mango obrać, usunąć pestkę i pokroić w kostkę. Dodać do majonezu. Doprawić solą, pieprzem i ewentualnie jeszcze sokiem z limonki, podawać ze stekiem i ulubioną sałatą.
 
Smacznego!


wtorek, czerwca 25, 2013

Waniliowe cupcakes z jeżynami

Waniliowe cupcakes z jeżynami
Uwielbiam muffiny i cupcakes, są równie pyszne, jak duże ciasta a przy tym łatwe do podzielenia i piękne w swoich formach! :) Gdy na straganie zobaczyłam jeżyny, wiedziałam, że muszę je kupić i zrobić babeczki :) Podstawa przepisu to zmodyfikowana wersja muffin z "Nigella gryzie". Krem jest świeży i lekki, bez dodatku masła, idealny do delikatnych owoców. Bedzie smakował dzieciom.
 

składniki,
12 cupcakes:
 
muffiny:
10g miękkiego masła
½ szklanki cukru
2 jajka
¾ szklanki mąki
½ łyżeczki sody
1 łyżeczka proszku do pieczenia
2 łyżeczki ekstraktu z wanilii
3 łyżki stołowe mleka
 
krem:
100g mascarpone
200g śmietanki 30%
2 łyżki cukru pudru z prawdziwą wanilią lub ekstrakt waniliowy
 
dodatkowo:
12 jeżyn do dekoracji


 
przygotowanie:
Wszystkie składniki na babeczki, oprócz mleka zmiksować na gładką masę. Dodać mleko, masa powinna mieć delikatną, lekko płynną konsystencję.
wyłożyć masę 12 foremek wypełnionych papilotkami i piec przez 24 min. Babeczki powinny wyrosnąć i nabrać złotego koloru. Wystudzić.
 
Ubić śmietanę, dodać mascarpone i cukier, chwilę miksować. Wyciskać z rękawa na babeczki, udekorować jeżynami. Wstawić na 30minut do lodówki, aby masa była bardziej kremowa.
 
Smacznego!
 


 
 

niedziela, czerwca 23, 2013

Cannelloni, makaron z wnętrzem!

Cannelloni, makaron z wnętrzem!
"Historia tego dania zaczyna się jeszcze w XIX stuleciu, bo właśnie wtedy w Neapolu rodzi się Nicola Federico – kucharz i wynalazca cannelloni. Jako młody chłopak przeniósł się z Neapolu do Sorrento i poślubił młodą dziewczynę – Fortunatę Scarpati. Zaczął pracować w restauracji La Favorita i właśnie tam w 1907 roku wpadł na pomysł cannelloni. Nicola pracował w tej restauracji przez 31 lat i stał się sławny na całe Włochy dzięki potrawie, którą wymyślił."
 
Czasami nie mam ochoty na kulinarne eksperymenty, wtedy  chętnie sięgam po sprawdzone przepisy. Na poniedziałkowy obiad coś pysznego i prostego, czyli przepis na tradycyjne cannelloni, podobne do tego, jakie serwowano w Sorrento. Makaron plus sos boloński  z soczystym mięsem  a na wierzch gładki beszamel, całość zapieczona z parmezanem tworzy sycącą, tradycyjną kompozycję. Czego chcieć więcej?
 
Kolejny plus to fakt, że ta zapiekanka makaronowa jest idealna do podgrzania na następny dzień, spokojnie możecie przygotować porcję na 2 dni, na pewno się Wam nie znudzi!
 
 
składniki,
4 porcje:

bolognese,
(wg przepisu Gordona Ramsaya):
2 łyżki oliwy
1 cebula
1 marchewka
sól i pieprz
2 ząbki czosnku
1 łyżeczka suszonego oregano
400 g mielonego mięsa wołowego
1 łyżka koncentratu pomidorowego
½ szklanki czerwonego wytrawnego wina
1 puszka siekanych pomidorów
1 łyżka sosu Worcestershire

beszamel:
1 łyżka masła
2 łyżki mąki
400 ml mleka
sól morska
gałka muszkatołowa


14 rurek cannelloni
1/2 szklanki tartego parmezanu




przygotowanie:
 
Piekarnik nagrzać do 180 stopni.
 
Sos boloński: Utrzeć na tarce cebulę i marchew. W rondlu rozgrzać oliwę, wrzucić warzywa, smażyć i mieszać, aż zrobi się puree. Doprawić solą i pieprzem. Dodać zmiażdżony czosnek i oregano. Mieszać przez 2 min., nie rumieniąc warzyw. Dodać mięso na środek patelni i wymieszać z warzywami. Zrobić miejsce na środku rondla i wrzucić tam łyżkę koncentratu pomidorowego. Rozmieszać najpierw sam koncentrat, a następnie połączyć go z resztą składników w rondlu. Dolać wina i zredukować do syropu. Dodać pomidory, zamieszać. Całość doprawić sosem Worcestershire. Wyłączyć ogień i pozostawić na płycie jeszcze 5-6 min.
 
Beszamel:  Na patelni rozpuścić masło z mąką.  Mieszać, by maka się nie zarumieniła. Zdjąć z ognia. Dolać mleko, mieszając, aż sos zgęstnieje i będzie gładki. Przyprawić gałką i solą, odstawić z ognia.

 Przygotować formę żaroodporną i wyłożyć ją rurkami cannelloni. Napełniać je po kolei farszem mięsnym i układać jedną przy drugiej. Polać sosem beszamelowym, posypać serem i wstawić do nagrzanego piekarnika na 20 minut. Następnie przełączyć na grill i piec przez 4 minuty, aby zrumienić wierzch.

Smacznego!
 

 

 

sobota, czerwca 22, 2013

Nie tylko kiełbaski, czyli zdrowe grillowanie

Nie tylko kiełbaski, czyli zdrowe grillowanie

Długo w tym roku musieliśmy czekać na otwarcie sezonu grillowego. Pogodę na majówkę nie dopisała, ale w końcu mamy lato! A przecież grill stał się jedną ze współczesnych atrakcji, po całym tygodniu pracy i życia w mieście czekamy na spędzenie popołudnia w gronie przyjaciół na świeżym powietrzu, kusi nas zapach, szybkość przygotowania, atmosfera.

Wyobrażacie sobie letnie wieczory bez grilla?
 

Ja też nie, chociaż, bardziej od kąsających komarów, przeraża mnie myśl o diecie złożonej z pieczonej kiełbasy i ociekającej tłuszczem karkówki, zwłaszcza, jeśli tempetarura na zewnątrz znacznie przekracza 20 stopni Celsjusza. Warto zastanowić się chwilę przed wrzuceniem do zakupowego kosza całej  paczki mięsiwa. Do grillowania warto też używać specjalnych tacek, które ograniczą ściekanie tłuszczu na płomień lub żar i zapobiegną wydzielaniu się szkodliwych substancji. Grillowanie nie musi oznaczać rezygnacjei ze zdrowego odżywiania, a wręcz przeciwnie! Zgrillowane warzywa, sery, drób smakują z rusztu znacznie lepiej, niż przyrzadzone w domu :) Aby grillowały się prościej i wyglądały efektowniej, warto kupić drewniane patyczki i skomponować z nich kolorowe szaszłyki.


 
Szaszłyki ze świeżego ananasa i kurczaka w tymianku i żółtej kurkumie
(przepis pochodzi z Kwestii Smaku )
 

składniki, 5 porcji
(około 15 małych szaszłyków)


1/2 dużego ananasa
3 pojedyncze piersi z kurczaka
sól morska
2 łyżeczki suszonego tymianku
1 czubata łyżeczka kurkumy w proszku
1/3 szklanki oliwy extra virgine




dodatki:
gęsta śmietana 18% wymieszana z sokiem z cytryny i skórką cytrynową

przygotowanie:
Piersi z kurczaka opłukać, osuszyć, odciąć kostki i włókna. Pokroić na kawałki około 2,5 - 3 cm. Posypać solą, tymiankiem i kurkumą. Wymieszać ręką, dodać oliwę extra virgine i jeszcze raz wymieszać. Odstawić na pół godziny, od czasu do czasu zamieszać. Ananasa grubo obrać, wykroić twardy środek, pozostawiając czysty żółty miąższ . Pokroić go w kostkę około 2,5 - 3 cm. Patyczki na szaszłyki pokroić nożyczkami na połówki. Nadziewać po 2 kawałki kurczaka i 1 kawałek ananasa. Grillować przez około 3 minuty z każdej strony, lub do czasu aż mięso będzie całe usmażone w środku. Podawać ze śmietanką cytrynową.
 

 
 
Przepis na wegetariańskie szaszłyki z grillowanym serem:
(wg What's Cooking?)
 

składniki, 5 porcji
(5 dużych szaszłyków)
1 średni bakłażan
1 papryka czerwona
1 papryka żółta
150g sera do grillowania, np. takiego
oliwa extra virgine (doskonale pasuje bazyliowa lub chili)
 



 
dodatki: jogurt grecki wymieszany z 2 ząbkami starego czosnku, solą morską i odrobiną oliwy
 
przygotowanie:
Bakłażana opłukać, pokroić w plastry, posolić i odstawić na 15 min. Następnie spłukać zimną wodą i osuszyć papierowym ręcznikiem. Papryki pokroić na ćwiartki, usunąć pestki i szypułki. Ser pokroić na małe kawałki. Warzywa posmarować oliwą, ewentualnie oprószyć przyprawami. Nadziewać na przemian bakłażana, papryki i ser. Grillować po około 5 minut z każdej strony.
 


Smacznego!

 
 
 
ps. Kiełbasy tez nie zabrakło! ;)
 
 

środa, czerwca 19, 2013

Tarta botwinkowa. Szybka sezonowa przekąska.

Tarta botwinkowa. Szybka sezonowa przekąska.

Tarta z botwinką 'chodziła za mną' od paru dni. Koniecznie chciałam użyć całość, nie tylko liście. Przepis, który mnie zainspirował, znalazłam u Elizy z White Plate. Ser, botwinka, ocet balsamiczny = smakowite połączenie. Tartę piekłam rano, spiesząc się do pracy, więc z braku czasu ciasto kruche zastąpiłam gotowym blatem ciasta francuskiego, a w miejsce sera koziego, dodałam mascarpone. Tartę można jeść od razu na ciepło, ale ja spałaszowałam swój kawałek na zimno, bo za oknem wciąz 30 stopni :) Polecam jako lekki letni obiad w taką pogodę.
Pycha!
Musicie spróbować :)



składniki:

1 opakowanie ciasta francuskiego
100g mascarpone
1 kulka mozzarelli
1 pęczek botwiny z buraczkami
3 ząbki czosnku
2 łyżki masła


gałka muszkatołowa

sól
świeżo mielony pieprz
chilli
3 łyżki świeżego koperku
2 łyżki octu balsamicznego






przygotowanie:
Piekarnik nagrzać do 190 stopni. Odłożyć 1/4 ciasta a resztą wyłożyć nim spód i boki okrągłej formy.
Na patelni rozpuścić masło, dodać czosnek pokrojony w plasterki. Kiedy zmięknie, dodać pokrojoną drobno botwinę i koperek. Dusić 5 minut, doprawić przyprawami. Dusić jeszcze chwilę, by buraczki i łodygi zmiękły.
Jajka zmiksować ze śmietaną i mascarpone. Doprawić solą i pieprzem. Na tarcie ułożyć plastry pokrojonej mozzarelli, wyłożyć botwinkę, zalać masą jajeczną.
Z reszty ciasta wyciąć paseczki, i ułożyć 'w kratkę' na nadzieniu. Placek ustawić na środkowej półce w piekarniku i piec przez 30 minut na złoty kolor.

Smacznego!



wtorek, czerwca 18, 2013

Amerykańskie cupcakes tylko na Brackiej!

Amerykańskie cupcakes tylko na Brackiej!

Wpadamy tu przez przypadek, choć może niezupełnie... Jesteśmy po obiedzie z deserem i nie ma mowy o wcisnięcu czegokolwiek, jednak znajoma nie odpuszcza: "Musicie zobaczyć to miejsce!". Skoro musimy, ruszamy.

"Cupcake Corner Bakery jest autentyczną amerykańską cukiernio-kawiarnią, która specjalizuje się w pieczeniu muffinów i babeczek typu „cupcake“ oraz parzeniu najwyższej jakości kawy. Nasze produkty wypiekane są każdego dnia tylko ze świeżych, najlepszych składników począwszy od lasek wanilii, które sprowadzamy z Madagaskaru, po wysokiej jakości składniki lokalne. Pieczemy dla Ciebie codziennie, abyś zawsze mógł cieszyć się ich świeżością. Jesteśmy pierwszym miejscem w Polsce, gdzie masz okazję spróbować autentycznych amerykańskich cupcakes i jumbo muffinów przygotowanych według oryginalnych, sprawdzonych przez wiele lat przepisów. Zapraszamy do naszej cukiernio-kawiarni na cupcake, muffina oraz aromatyczną kawę, które w jednym momencie poprawią Ci humor. Naszą misją jest, aby uśmiech zawitał na twarzy każdego klienta ponieważ wypiekamy szczęście." - to znajdziecie na stronie Cupcake Corner Bakery, ale na miejscu czeka Was o wiele więcej.
Już pierwsze wrażenie jest bardzo na plus. Wystrój nowoczesny, dość minimalistyczny, można wybrać wygodną starą sofę czy fotel, albo miejsce przy długim drewnianym stole.
W wygodnej sali fotelowej pojawił się 'Message board', na którym można podzielić się wrażeniami odnośnie Cupcake Corner, pochłoniętych kapjeków, kawy czy zostawić komuś wiadomość.  Z sufitu wesoło dyndają designerskie lampki na kolorowych kablach zawiązanych na supeł, na czarnych ścianach kreda wypisane menu.
A za ladą cuda! Jest kolorowo, pysznie i baaardzo słodko!
 
Do rewelacyjnie dobrej 'najbardziej kapkejkowej'  kawy można zamówić cupcake albo muffiny śniadaniowe, tych drugich wybór nieco mniejszy, bo zajrzeliśmy tu w piątkowe popołudnie. Rano z pewnością skusiłabym się na *Jajko,bekon,ser albo *Ser Wędzony z Żurawiną, zwłaszcza, że muffiny pieczone są co rano i świeżutkie wędrują do gabloty.

Te pierwsze - słodkie i bardzo dekoracyjne kuszą  niesamowicie, oczami zjadłabym wszystkie!

Decydujemy się na 6 cupcake'ów na wynos. Każdy inny, całość zapakowana w przyjemny kartonik z logo firmy.
Czekolada + Sernik + Wiśnie Amarena =... połączenie ciasta czekoladowego z sernikiem, udekorowane odrobiną kremu waniliowego i zwieńczone wiśniami amarena.
Sunny Orange. Niewiarygodnie wilgotne ciasto pieczone z dodatkiem świeżo wyciśniętego soku pomarańczowego, fantazyjnie deko- rowane pomarańczowym kremem z aksamitnego serka i kandyzowaną skórką z pomarańczy 
Ciasto Marchewkowe. Wilgotne ciasto marchewkowe nadziewane prażonymi orzechami włoskimi, ozdobione firmowym kremem z aksamitnego serka i lukrową marchewką.

Orzechowa MuffinkaWilgotne ciasto czekoladowe wypełnione i ozdobione naszym wybornym kremem z aksamitnego serka i masła orzechowego. Ukoronowanie stanowi pralinka własnego wyrobu. 
Czekoladowa Obsesja. Bogaty w czekoladowe ciasto Brownie w postaci muffinki z chrupiącą skórką i jedwabiście miękkim wnętrzem, zanurzonej w ciemnym czekoladowym ganaszu i zwieńczone kawałkiem Brownie.

Waniliowe Latte. Obudzić siebie i swoje kubki smakowe naszym nowym cupcakiem przyrządzonym z ciasta nasączonego najlepszą świeżo parzoną espresso z zakręconym serowym frostingiem i posypanym czekoladowymi serduszkami. Najlepiej smakuje w zestawie z naszą wyborną Latte.
Rozpakowujemy je dopiero w domu i wieczorem okazuje się, że są naprawdę fasntastyczne, wilgotne ciasto, pyszne kremy, mój faworyt to zdecydowanie  cupcake orzechowy i ten z marchewką! Każda z nich warta swoich 7zł. Jeśli, jak podje CCB są wykonane z wysokjo gatunkowych składników, cena w ogóle nie dziwi. Od czasu do czasu z pewnością warto!


Okazuje się, że poza wypiekami, to miejsce oferuje shake i smoothies a od niedawna również lody. Lody zdecydowanie jeszcze zmieścimy, zwłaszcza, że na zewnątrz lato, a smaki są naprawdę zaskakujące!
 
*pomarańczowe z pokruszonymi landrynkami
*marchewkowe z imbirem
*masło orzechowe z czekoladą
*czekoladowe brownie z ciasteczkami
*tradycyjna wanilia
i tajemniczo brzmiący:
*red velvet
 
Można zamówić 1 smak w małym kubeczku lub zmiksować 2-3 w większym. Porcja jest spora, próbuję masło orzechowe i marchewkę, i oba smaki są nieziemsko pyszne! Zamawiamy też brownie i wanilię oraz red velvet z pomarańczą, która smakuje mi najmniej, kawałki cukierków zdecydowanie przeszkadzają w kremowej konsystencji. Za to kawałki brownie to idealne wykończenie czekoladowego smaku!


Podsumowując: z pewnością w Krakowie jest wiele ciekawych miejsc, być może niektóre są lepsze, niż Cupcake Corner Bakery, niektóre smaczniejsze, inne z fajniejszym klimatem, wszystko zależy od gustów i upodobań. Jedno jest pewne - ta kawiarnia, to jedyne prawdziwe amerykańskie cupcakes w centrum Krakowa! A czy je polubicie, czy nie, o tym przekonacie się dopiero po wizycie w tym słodkim miejscu :)
 

czwartek, czerwca 13, 2013

Cytrynowe tarteletki z truskawkami.

Cytrynowe tarteletki z truskawkami.
Truskawki to owoce, które nigdy mi sie nie nudzą, zwłaszcza, że sezon trwa tak krótko!
Przepis na "awaryjne coś dobrego" na szybko. Tym razem biegliśmy do znajomych i miałam dosłownie pół godziny na wymyślenie czegoś do przegryzienia. Było ciepło, słonecznie, a spotkanie było w ogrodzie przy kawie i winie. Te tarteletki pasowały idealnie. Z uniwersalnego ciasta francuskiego, które zawsze mam w swojej lodówce, wypełnione orzeźwiającym i aksamitnym kremem cytrynowym, ze świeżymi truskawkami. Chyba nie muszę dodawać, że wszyscy byli zachwyceni? ;)
 


składniki,
4 porcje:

1 opakowanie ciasta francuskiego
250g serka mascarpone
(1 opakowanie)
200g serka homogenizowanego
2 czubate łyżki cukru pudru
1/2 łyżeczki ekstraktu z wanilii
150 g truskawek,

przekrojonych na ćwiartki
4 łyżki konfitury truskawkowej
1 łyżka otartej skórki z cytryny
 
opcjonalnie:

2 łyżki migdałów
do posypania



przygotowanie:

Piekarnik nagrzać do 200 stopni. Przygotować foremki na tarteletki o średnicy ok.10 cm. Ciastem wyłożyć spód i boki foremek, wyłożyć folią aluminiową i obciążyć np. fasolą. Foremki wstawić do piekarnika i piec przez 20 minut. Następnie zdjąć całe obciążenie i piec dalej przez około 5 minut do czasu aż ciasto ładnie się zrumieni. Wyjąć formy z ciastem, wystudzić.

Serek mascarpone wymieszać z serkiem homogenizowanym, starta skórką cytryny, cukrem i wanilią. Truskawki pokroić i wymieszać z konfiturą. Tarteletki wypełnić kremem, ułożyć truskawki, posypać migdałami. Najlepiej podawać od razu, aby ciasto nie namokło, gdy trzeba, przechowywać w lodówce!
 
Smacznego!
 





Ten przepis bierze udział w akcji: 
Tartaletki - akcja kulinarna

środa, czerwca 12, 2013

Ananasowe szaszłyki z krewetkami

Ananasowe szaszłyki z krewetkami

Oryginalny przepis na podanie krewetek dla mnie super! Może dlatego tak mi posmakowały, że po raz pierwszy spróbowałam ich z salsą z mango. Sos i ryż jaśminowy pasują tu idealnie. Jest lekko, zdrowo a danie nadaje się zarówno na obiad, jak i na grilla.
Oprócz krewetek na szaszłykach jest tylko ananas, więc całość będzie odpowiednia dla wegetarian.

 


składniki,
dla 2 osób:
 
12 dużych krewetek
1/2 świeżego ananasa
2 ząbki czosnku
kawałek imbiru
drobno posiekana 1/4 papryczki chili
1 łyżka oliwy
 
drewniane patyczki na szaszłyki
 
do podania:
 
ryż jaśminowy
salsa mango

 



 
 przygotowanie:
Krewetki zamarynować w pokrojonym czosnku, startym świeżym imbirze i chili, skropić oliwą. Ananasa pokroić w kostkę. Patyczki wcześniej moczyć przez chwilę w zimnej wodzie. Zapiekać na patelni grillowej lub grillować na grillu przez około 8 minut, nadziane na szaszłyki, wraz z kawałkami ananasa.
 
Podawać z ryżem jaśminowym i salsą z mango.
 
Smacznego!
 

poniedziałek, czerwca 10, 2013

Czekoladowy tort z truskawkami i bitą śmietaną

Czekoladowy tort z truskawkami i bitą śmietaną
Znajoma poprosiła mnie o upieczenie tortu na urodziny córki. Tort dla Dwulatki, to nie lada wyzwanie, nieudanego biszkoptu nie podkręcimy alkoholem ;) Dzieci nie przepadają za ciężkimi maślanymi kremami, ale za to kochają słodką bitą śmietanę i owoce. Biszkopt mocno czekoladowy, choć bez czekolady, za to z dużą ilościa kakao. Zainspirował mnie przepis na Tort Szwarcwaldzki Asi z Kwestii Smaku. Skorzystałam z jej wskazówek robiąc biszkopt i wyszedł fantastycznie! Pyszny, wilgotny, wysoki i faktycznie niezawodny. Na wszelki wypadek rzuciłam nim 2 razy ;)
 


składniki,
tortownica 24cm:

biszkopt kakaowy:
 7 jaj
 1 szklanka cukru
 2/3 szklanki gorzkiego kakao
 2/3 szklanki mąki pszennej tortowej

do nasączenia:
w wersji dla dzieci słodka herbata z wanilią
dla dorosłych Porto lub likier truskawkowy

przełożenie:
 400 g słoik konfitury truskawkowej
 300 g pokrojonych świeżych truskawek


masa:
750 ml zimnej śmietanki 30%
1/4 szklanki cukru
2 łyżeczki żelatyny

+ truskawki do dekoracji






przygotowanie:

biszkopt: Dno tortownicy z odpinaną obręczą o średnicy 24 cm wyłożyć papierem do pieczenia. Boków niczym nie smarować ani nie wysypywać. Kakao wymieszać z mąką i przesiać dwukrotnie. Piekarnik nagrzać do 170 stopni. Oddzielić żółtka od białek.
Białka ubijać na małych obrotach miksera przez 2 minuty aż się spienią. Stopniowo zwiększając obroty miksera dodawać po łyżce cukier (w krótkich odstępach czasu). Białka ubijać jeszcze na wysokich obrotach miksera przez kilka minut aż będą sztywne i błyszczące. Wciąż ubijając dodawać po łyżce wymieszane żółtka (dodawać kolejną porcję gdy poprzednia ubije się już z białkami).
Dodać kakao z mąką (najlepiej w 3 partiach) i mieszać je bardzo delikatnymi ruchami metalowej łyżki lub szpatułki z ubitą masą, starając się nie zniszczyć ubitej piany. Im mniej piana opadnie tym większy i bardziej puszysty będzie biszkopt. Ciasto wylać do formy i wstawić do nagrzanego piekarnika. Piec przez 35 - 40 minut do suchego patyczka. Od razu wyjąć biszkopt z piekarnika i energicznie rzucić go na podłogę. Ostudzić. Odkroić boki biszkoptu od formy i wyłożyć biszkopt do góry dnem na deskę lub blat wyścielony papierem do pieczenia. Odkleić papier z biszkoptu, ostrym nożem przekroić biszkopt na 3 blaty.
masa: W rondelku zagotować 1/4 szklanki wody, odstawić z ognia, wsypać żelatynę i mieszać do całkowitego rozpuszczenia, ostudzić. Bardzo zimną śmietankę kremówkę ubić z cukrem na sztywną pianę, następnie zmiksować z ostudzoną ale wciąż płynną żelatyną.





 Konfiturę wymieszać z pokrojonymi truskawkami, zaparzyć 1/2 szklanki herbaty, następnie mocno posłodzić, dodać wanilię lub ekstrakt waniliowy. Ostudzić.

Na paterze ułożyć pierwszy blat tortu, polać 3 łyżkami alkoholu lub herbaty, konfiturę podzielić na 2 części. Blat posmarować połową konfitury z owocami i przykryć 1/3 ubitej śmietanki. Położyć drugi blat, powtórzyć nasączenie, konfiturę i 1/3 bitej śmietany. Przykryć trzecim blatem, nasączyć, posmarować bitą śmietaną. Udekorować świeżymi truskawkami. Wstawić do lodówki do czasu podania.
 
Smacznego!

 
  
Ten przepis znajdziecie w akcjach:

Truskawkowy zawrót głowy 2013
 
Desery z Kremówką

niedziela, czerwca 09, 2013

Liebster Award wg What's Cooking?

Liebster Award wg What's Cooking?
Niedawno dostałam nominację do Liebster Award
 
 
Dziękuję za wyróżnienie! :)

Nominacje otrzymujemy od innego bloggera. Przeważnie nagrody otrzymują blogi o małej ilości obserwujących (do 200), co pozwala na ich rozpowszechnianie. Jest to „nagroda” za nienaganne prowadzenie bloga. Odpowiadasz na 11 pytań otrzymywanych od osoby nominującej, następnie TY masz za zadanie nominować 11 osób i podać nowe pytania.


UWAGA: Nie nominujemy osoby, która Ciebie nominowała

 
 
Lista pytań, które otrzymałam:
 
  1. Co skłoniło Cię do założenia bloga?
Uwielbiam gotować, lubię pisać, chciałam nauczyć się pstrykać lepsze zdjęcia i postanowiłam to połączyć w JEDNO :)
 
 
2. Jaka jest Twoja ulubiona potrawa?
 
Makaron bucatini z paluszkami krabowymi w sosie pomidorowym!
 
 
3. Skąd czerpiesz inspirację do tworzenia nowych przepisów?
 
Z książek kucharskim, czasopism i z tego, co mam akurat w lodówce.
 
 
4. Bez jakich składników nie możesz się obejść w kuchni?
 
Nie wyobrażam sobie kuchni bez dobrej oliwy, cytryny, ziół i świeżych warzyw!
 
 
5. Jakie danie zjadłabyś jako swój ostatni posiłek?
 
 Nieważne jakie, ważne, żeby z szampanem! ;)
 
 
6. Dokąd wybrałabyś się w kulinarną podróż?
Do Włoch <3
a potem do Azji...
 
 
7. Na słodko czy na słono?
 
Zdecydowanie na słono!
 
 
8. Ulubiona książka kucharska?
 
MammaMia. Prawdziwa kuchnia włoska.
 
 
9. Dla kogo najbardziej lubisz gotować?
 
Uwielbiam gotować dla innych ludzi, bez kategoryzowania!
 
 
10. Bez jakich dań nie wyobrażasz sobie Świąt Bożego Narodzenia?
 
Moje Boże Narodzenie pachnie kompotem z suszu i smakuje kapustą z grochem.
 
 
11. Które blogi nominujesz i dlaczego?
 
http://www.delimamma.pl/  za lekkość pióra i pyszne grzeszki
 
http://everydayflavours.blogspot.com/ za smaczne inspiracje, które z przyjemnością śledzę
 
http://www.smaczneujecie.blogspot.com/ za świeżość pomysłów
 
http://nakrachymspodzie.blogspot.com/ za cudowne zdjęcia

http://plateofjoy.blogspot.com/ za przpisy, które u niej odkrywam
 
http://pieczonetruskawki.blogspot.com/ za to, że nazwa jest świetna, a potem już tylko lepiej!
 
http://kraina-sosny.blogspot.com/2012/11/blog-post.html za męskie spojrzenie na kuchnię
 
http://mymilkahome.blogspot.com/ za głowę pełną pomysłów

http://inapinkenvelope.blogspot.com/ za wszystko, co nietylkokulinarne

http://kuchniadoroty.blogspot.com/ za domowy klimat

http://www.pysznekadry.blogspot.com/ za kuchnię w niesamowitych kolorach

 
11 pytań dla Was:
  1. Skąd pomysł na bloga?
  2. Twoja kuchnia w 3 słowach?
  3. Jaką kuchnię najbardziej lubisz?
  4. Skąd czerpiesz inspiracje?
  5. Co zawsze masz w swojej kuchni?
  6. Słodko, czy wytrawnie?
  7. Za co cenisz inne blogi kulinarne?
  8. Czego nigdy nie podasz na stół?
  9. Co jest podstawą udanego przyjęcia?
  10. Dieta wg Ciebie to?
  11. Gdybyś miał/a upichcić jedno danie,co by to było?

Zapraszam do zabawy! :)

Anna Maria

piątek, czerwca 07, 2013

Casa Mia - kawałek Włoch w Zielonej Górze.

Casa Mia - kawałek Włoch w Zielonej Górze.



Siedzę sobie w fajnej włoskiej knajpce na niepozornym zielonogórskim osiedlu. To miejsce już od drzwi ma w sobie obietnicę dobrego jedzenia. Mało kto wpada tu przypadkiem, Casa Mia jest oddalona od centrum, ale myślę, że tylko dzięki temu można trafić na wolny stolik bez wcześniejszej rezerwacji. Siedzę, zajadam chrupiącą focaccię i marynowane oliwki, piję wino z karafki opasanej serwetką - mogę, bo do domu tylko kawałek spacerkiem. Ci, co przyjechali samochodem, niech żałują, już na wstępie sporo tracą...
 
 Casa Mia oznacza po włosku Mój Dom i faktycznie przypomina troszkę moje cztery kąty - jest jasno, prosto, przytulnie. Białe nielakierowane meble doskonale współgrają z zielonymi kaflami i piecykiem kozą, o którym ja mogę tylko pomarzyć. Obrusy w kratkę wprowadzają domowa atmosferę, a zioła w doniczkach, marynowane oliwki w wielkim słoju i starannie dobrane dodatki przenoszą nas prosto do Włoch. Do tego świeże kwiaty, zawsze uśmiechnięta obsługa i możliwość rzucenia okiem, jak nasze danie trafia na talerz :)
 
 Jakiś czas temu czasu Cas Mia otworzyła salę na piętrze. Tu jest bardziej restauracyjnie, małe stoliki zastępują stoły rodzinne, na czarnej ścianie kredą rozpisano dostępne wina, a klimatu dopełniają kolorowe świece, malinowe poduchy oraz urokliwa drabina z kwiatami i lampionami. To wszystko w połączeniu z domową atmosferą sprawia, że człowiek czuje się tu dobrze i swobodnie.
 
Niewiele mogę poradzić na moje uzależnienie od Casa Mia. Za każdym razem trafiam tu na dania pyszne i świeże, a co najważniejsze z sezonowych składników. Menu jest ograniczone do kilkunastu potraw, ale za to starannie dopracowanych - zjemy pyszną pastę, pizzę na cienkim cieście, sałatkę, do wyboru mamy kilka typowo włoskich przystawek, dwie zupy, kilka deserów. Duży plus to wkładka do menu, codziennie aktualizowana w restauracji (i na profilu facebooka, do którego odnośnik znajdziemy na stronie internetowej Casa Mia), dzięki niej nawet stali bywalcy są zaskakiwani świeżymi pomysłami na włoskie pyszności w Zielonej Górze. Gdyby nie mój blog i radość z gotowania we własnej kuchni, mogłabym się w tej trattori stołować codziennie!
 
Tym razem do Casa Mia trafiamy w trójkę późnym niedzielnym popołudniem. Właśnie przejechaliśmy przez pół Polski, nie mamy sił na gotowanie i padamy z głodu.
 
Zamawiamy przystawkę: *oliwki marynowane w ziołach  i *focaccię - włoskie pieczywo z czosnkiem i ziołami. Do tego karafkę czerwonego wina merlot Delle Veneto - określane tu winem Domu.
 
 
Najpierw jemy oczami, szczególnie podoba nam się focaccia podana w wiklinowym koszyczku z gałązką świeżego rozmarynu. Smakowe oliwy, które trafiają na stół również prezentują się prawdziwie włosko. Cienkie ciasto facacci, która jest robiona tuż za barem, jest pyszne i lekko chrupiące, dobrze doprawione czosnkiem i ziołami, a z marynowanymi oliwkami i winem tworzy zgrane trio. Porcja jest wystarczająca, by na chwilę stłumić głód i spokojnie czekać na danie główne, a własnie o to nam chodzi. Przyjemny początek.
 
Jak zwykle mamy problem z wyborem, a przecież pozycji w menu nie jest wiele... Decydujemy się na dwa dania z wkładki: * Tortillę z soczystym, grillowanym kurczakiem, serem mozzarella, pieczarkami, czerwoną cebulą, zielonym ogórkiem i gęstym sosem jogurtowym i *Grillowany filet z łososia podany na pomarańczach z musem cytrynowym, z sałatą ze świeżych warzyw i włoskimi bułeczkami. A z tradycyjnego menu zamawiamy *Tagliatelle Luca - z kurczakiem, świeżym szpinakiem, suszonymi pomidorami i pieczarkami w sosie pomidorowym z dodatkiem parmezanu i świeżych ziół.
 
I znów cieszymy oko: łosoś z musem ułożony na pomarańczach wygląda jak barwny obraz, włoskie bułeczki pachną i krzyczą 'zjedz nas!',  pasta to fuzja smaków i kolorów, a pomidorki koktajlowe wokół tortilli dostały skrzydełek :)


Tagliatelle z kurczakiem, które wybrała siostra to spora góra makaronu. Makaron jest kolorowy i al dente, sos dobrze przyprawiony, domowy, kurczak mięciutki i soczysty. Dzięki liściom szpinaku całość prezentuje się bardzo wiosennie. Kwintesencja prostoty włoskiej kuchni. Klasyczne połączenie, nic dodać nic ująć. Plus za parmezan podany w osobnym naczyniu.

 
Łosoś ułożony jest na środku dużego talerza i po minie D. widzę, że w głowie zapalił mu sie napis 'Nie najem się!' Gdy do ryby dołączają sałatka i włoskie bułeczki, w szczególności bułeczki (!), wszystko się zmienia, bo porcja jest naprawdę solidna. Bułeczki są świeże, puszyste i obsypane czarnym sezamem a sama sałata składająca się z kolorowych warzyw i kiełków mogłaby być daniem na mniejszy apetyt. Łosoś jest, jak na nasz gust, idealnie przyrządzony i rozpływa się w ustach, a dodatek cytryny w postaci pianki, zamiast kawałka owocu, pysznie zaskakuje! Świetne danie, smakuje jeszcze lepiej, niż wygląda.
 
 
 
Tortilla jest równie okazała. Wokół niej na talerzu ziarenka groszku i pomidorki koktailowe ze skrzydełkami, przyglądam się przez chwilę, aż żal psuć taką kompozycję :)  W placek zawinięto dobrze przyprawionego kurczaka, świeże warzywa, sałatę i pieczarki. Tych ostatnich się lekko obawiałam, bo nie przepadam za żadnymi grzybami, ale bardzo dobrze wkomponowały się w całość. Sos jest delikatny, danie jest ciepłe, ale nie gorące, więc sałata pozostaje sprężysta. Jesli patrząc na zdjęcia, myslicie, że jest jej za dużo, nic bardziej mylnego, dzięki temu tortilla nie jest ciężka i ze smakiem wsuwam całą porcję.  Jest świeża, wiosenna, smaczna. Trafione w punkt.
 
 
Jeszcze deser. Przewaga małych knajpek nad sieciówkami, to przede wszystkim obsługa. Kelnerka od razu zauważa, że opróżniliśmy talerze, zabiera, co trzeba i przyjmuje zamówienie.  Właściwie nie mamy już miejsca... no, ale jak to niedzielny obiad bez deseru? Mąż słysząc, że tort czekoladowy się już skończył, odpuszcza. Nie ma się co dziwić, wybraliśmy sie na obiad po 17, a tort jest nieziemski i prawdziwie czekoladowy! My jesteśmy wytrwałe, z karty wybieramy * Mus z truskawek z lodami waniliowymi i bitą śmietaną. Podany ekspresowo. Pierwsza myśl - jaki to prosty deser! Czy lody są robione na miejscu? Żadna z nas nie zapytała, zajęta pałaszowaniem słodkiego pucharka. Na pewno były z prawdziwa wanilią. Na pewno każda z nas przygotowałaby taki deser w domu bez specjalnego przepisu. Na pewno podobny jadłam wielokrotnie, i nie było w nim nic zaskakującego, ale był po prostu bardzo dobrym zakończeniem naszej wizyty.
 
 
Za obiad dla trzech osób z przystawkami, karafką wina, 3 daniami głównymi zapłciliśmy 120zł. Deseru na rachunku nie było, bo, jak się okazało, Casa Mia przygotowała go nam w prezencie, robiąc miłą niespodziankę :)
 Ta trattoria to moje ulubione miejsce na kulinarnej mapie Zielonej Góry. Po raz pierwszy zawitaliśmy tu 'dawno temu' zimą zachęceni klimatycznym, ciepłym wnętrzem widocznym z osiedlowej ulicy. To ciekawe miejsce w okolicy, w której fajnych miejsc brak. Cieszy fakt, że mieszkańcy nie zagladają tu tylko na pizzę i piwo, ale ciepło przyjęli Casa Mię, o czym świadczy wciąż odświeżana karta i dodatkowa sala.
Jeśli chcecie mieć pewność, że nie zostaniecie odesłani z kwitkiem,  zarezerwujcie stolik i idźcie tam jeść. To miejsce jest obowiązkowe! :)
Copyright © 2016 What's cooking? , Blogger