Strony

środa, lipca 31, 2013

Młode marchewki zapiekane w szynce parmeńskiej

Młode marchewki zapiekane w szynce parmeńskiej


Nie wiem, czy to kwestia złej organizacji, czy dodatkowych obowiązków, ale w lipcu nie ogarniam i nie nadążam. Wszystkiego jest zbyt wiele a doba wciąż ma 24 godziny, z których prawie 8 przesypiam (tak, wiem, jestem śpiochem) i 8 jestem w pracy. Ktoś mi kradnie pozostałe 8 godzin ewidentnie... Najwięcej kradnie piękna pogoda, fajnie po pracy skorzystać z uroków lata i wybrać się nad jezioro, W ciągu tygodnia, gdy nie mam czasu na parogodzinne kuchenne zmagania, staram się przygotować szybkie dania na ciepło. Marchewki zapiekane z tymiankiem w szynce parmeńskiej to od niedawna jedna z naszych ulubionych kompozycji. Staramy się nią nacieszyć, póki trwa sezon na świeże, chrupiące i piękne młode marchewki. Delikatnie słodka, rozpływająca się w ustach marchewka i chrupiąca słona szynka. Aby przekąskę zamienić w sycący posiłek, proponuje dodać do nich grillowana bagietkę z ziołowym masłem. Spróbujcie, ta przekąska naprawdę pozytywnie Was zaskoczy :)


składniki,
2 porcje:

10 młodych marchewek
10 plastrów szynki parmeńskiej
oliwa z oliwek
sól morska
świeżo zmielony pieprz
świeży tymianek

dodatek:
grillowana bagietka
+ masło ziołowe



przygotowanie:

Piekarnik rozgrzewamy do 200ºC. Od marchewek odciąć nać, tak, by pozostał kawałek zieleniny, następnie marchewki dokładnie wyszorować, ale nie obierać. Włożyć do dużego garnka, wlać wodę, dosypać odrobinę soli i gotować około 10 minut. Następnie podgotowane marchewki owinąć plastrami szynki parmeńskiej i umieścić na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia,skropic oliwą, doprawiamy solą i pieprzem, posypać świeżym tymiankiem. Piec około 15 minut, aż szynka stanie się chrupiąca a marchewki zaczną lekko brązowieć.

Smacznego!

 

 
 


niedziela, lipca 28, 2013

Bajgle. Czas na piknik.

Bajgle. Czas na piknik.
 
Na świeżym powietrzu jakby wszystko inaczej smakuje. Przypominają się smaki dzieciństwa, smakołyki, które można było beztrosko zajadać pod lasem. Obok ciasta od babci, obowiązkowo kolorowe kanapki. Dziś propozycja na letni piknik lub pyszne leniwe śniadanie, ewentualnie popołudniową przekąskę. Bajgle sprawdzą się również z innymi dodatkami. Ja wybrałam cytrynowego łososia, serek i rukolę, ale możecie je zastapić swoimi ulubionymi dodatkami:serem feta, brie, mozzarellą, serem niebieskim, do tego pomidory, papryka, awokado, rzodkiewka, mango, roszponka lub sałata. Z krewetkami, szynką, kurczakiem, jajkiem lub tuńczykiem.
 

składniki,
2 porcje:

2 domowe lub kupne bajgle z sezamem
1 opakowanie puszystego, lekkiego serka naturalnego
łosoś wędzony
garśc rukoli
sok z cytryny do skropienia

cytrynowy pieprz


przygotowanie:

Bajgle przekroić na pół, posmarować serkiem, położyć kawałki łososia, posypać pieprzem i skropic cytryną. Dodać rukolę. Przekroić na 2 części.


 
Smacznego!





czwartek, lipca 25, 2013

NoBo Bistro. NoBo fajnie tam.

NoBo Bistro. NoBo fajnie tam.
NoBo tak.
(zdjęcie po prawej Anna Maria, zdjęcie po lewej pochodzi ze strony NoBo Bistro)
Do NoBo pierwszy raz trafiam zupełnie nie wiedząc, czego się mogę spodziewać. To lokal w centrum miasta, na parterze galerii handlowej. Zwykle po takich miejscach nie oczekuję zbyt wiele… Nie liczyłam też na wiele tym razem. Od kilku tygodni obserwowałam z biura reklamujące go bannery, w końcu postanowiłam wybrać się na kolację po pracy i od razu poczułam, że na jednym razie na pewno się nie skończy. Muszę tu zajrzeć z aparatem! Skrzykuję znajomych i ruszamy. Na miejscu okazuje się, że, co prawda, aparat mam, ale bez karty pamięci... Za drugim razem trafiamy w dzień, gdy NoBo jest zamknięte. Do trzech razy sztuka :) Wybieramy się we trójkę w poniedziałkowy wieczór.
 
 
 
 
        NoBo pięknie.
 
 
Idealnie - to słowo najlepiej opisuje nowe bistro. Już na pierwszy rzut oka widać, że wnętrzem zajęli się się profesjonaliści. Wystrój lokalu jest dopracowany w najmniejszych szczegółach. Jest industrialnie, pod wysokim sufitem widać instalację z rur, na ścianach biała cegła, nad barem czarne przemysłowe lampy, na podłodze wzór doskonale imitujący mozaikę z kafelek. Dominuje biel, czerń i szarość. Skandynawski design w najlepszym wydaniu. Surowy klimat przełamują dodatki - poduchy w stonowanych kolorach, świeże zioła w doniczkach poustawiane na stolikach, detale takie, jak kiszone ogórki w słoju na barze, a do tego ciepłe przyjemne światło. To wszystko ociepla NoBo. Nad największym stołem zawieszono designerską lampę, od której ciężko oderwać wzrok. Lokal  jest przeszklony z dwóch stron, można obserwować ludzi pędzących po galerii, albo wybrać miejsce na tarasie od strony ulicy.

NoBo detale.
 
 
         NoBo smakowicie.
 
Menu jest przejrzyste i dobrze skomponowane. Znajdziemy w nim kilka zup, burgery, kanapki, makarony, sałatki, a także dania na Mały i Wielki Głód. Są dania dnia i coś dla najmłodszych. Oprócz podstawowej karty, w tygodniu polecane są lunche (między 13 a 16), o których informacje znajdziemy na dużej rolce szarego papieru tuż za barem. W tym tygodniu inspiruje Jamie Olivier:
 

 
Są tu także desery, a obok pysznej kawy i piwa, świeże koktajle i domowa lemoniada (4zł).
 
Z karty próbowałam już kilku ciekawych dań np. pyszna tajska zupa z krewetkami i mleczkiem kokosowym, Praga burger, który spowodował, że pokochałam to miejsce od pierwszej wizyty, czy świeża sałatka z kurczaka i mango z czarnym sezamem. Tym razem decydujemy się na trzy dania: Orient pastę, klasyczną sałatkę Cezar i Kac Burgera w zestawie.
 
 
Burgery w NoBo są warte grzechu. Burger o wdzięcznej nazwie (18 zł w zestawie), oprócz solidnej porcji wołowego mięsa zawiera także sos BBQ z odrobiną whisky, pikle, sałatę, czerwoną cebula i prażony bekon. Pierwsze wrażenie jest bardzo pozytywne, nawet, jeśli nie jadłeś nic od tygodnia, tym daniem z pewnością zaspokoisz głód. Chrupiąca bułka z sezamem spięta jest drewniana wykałaczką. Frytki, które zamawiamy jako dodatek mają nie tylko dobrą prezencję wystając z niewielkiego wiaderka, ale także dobrze smakują. Są grube, puszyste i ten sos...
 
 
Orient pasta to wołowina, czosnek, chili, sos słodko-kwaśny, mango, kolendra wymieszane z makaronem tagliatelle (23 zł). Całość posypana czarnym sezamem i udekorowana kiełkami prezentuje się egzotycznie i pysznie. Wołowina jest miękka, dobrze przyprawiona, a dodatków nie pożałowano - to bardzo smakowita makaronowa propozycja.
 

Kuszeęsię na sprawdzone połączenie - sałata rzymska, grzanki, jajko, parmezan, bekon, kurczak (18 zł). Do wyboru jest również krewetka. Porcja jest pokaźna i najadam się nią do syta. Kurczak soczysty i dobrze przyprawiony, sałata młoda i chrupiąca, parmezan dobrej jakości a kropka nad i jest jajko w koszulce, które po nacięciu rozpływa się na sałacie. Ta sałatka to kulinarna przyjemność. Pycha.
 

Na koniec skuszeni opowieściami kelnerki zamawiamy Mini Pavlovę (8 zł). Pierwszy plus deser dostaje jeszcze przed spróbowaniem – za prezencję. A potem jest już tylko lepiej, niezbyt słodki krem i świeże owoce idealnie równoważą słodycz bezy.Ta beza z mascarpone i truskawkami jest jedną z lepszych, jakie jadłam. Słodkości do bistro dostarcza duet Cukier Project i oby tak by zawsze!


      NoBo zaskakuje.
 
NOBO Bistro to promyk nadziei, który ożywił okolicę. Karmią tu dobrze, a zaangażowanie całej ekipy buduje sympatyczną atmosferę. Alternatywa na szybki lunch w czasie pracy, gdy nie gustujesz w tradycyjnych polskich obiadach z jadłodajni albo w pizzy na wynos. Przyjemne miejsce na spotkanie przy kawie przed południem, a na drinka wieczorem. Kuchnia jest prosta i smaczna, lokalizacja dogodna dla każdego, a ceny bardzo przystępne.
 
Piszą o sobie:
"NoBo Bistro, nowe miejsce na mapie Zielonej Góry. Serwujemy kuchnię fusion- zaskakująca mozaika stylów, zgłębiającą tajniki wschodu i zachodu. Kombinacja kolorów i zapachów w harmonijnym połączeniu. Jeżeli szukacie Państwo zdrowej alternatywy dla codziennych smaków, zapraszamy do NoBo!"
i mówią prawdę!

 NoBo Bistro, www.nobobistro.pl ,Galeria Grafitt, Bohaterów Westerplatte 24, 65-034 Zielona Góra
 

piątek, lipca 19, 2013

Pappardelle z kurkami i indykiem w aromatycznym sosie

Pappardelle z kurkami i indykiem w aromatycznym sosie
Grzyby. Generalnie mogłabym zaznaczyć przy nich NIE LUBIĘ i funkcjonować dalej bez żadnego dyskomfortu. Pieczarki toleruje w zapiekankach, borowików i podgrzybków nie tknę, nie lubię wszelkich marynowanych cudów, które ze słoika próbują wślizgnąć mi się wprost do żółądka... Ja, ale nie mój Mąż, więc wsuwam sobie sałatkę z grillowanym ananasem (wkrótce na blogu) a dla Męża pichcę makaronową pyszkę z grzybami, w myśl zasady, oszczędzaj kurczaki, jedz kurki ;) W tym daniu są same pyszne składniki: polędwiczki z indyka, świeże kurki i zioła do tego jajeczny makaron i mascarpone.. mmm! Spróbujcie sami:

składniki,
2 solidne porcje:

200g polędwiczek z indyka
2 garście kurek
2 łyżki oliwy z oliwek
2 łyżki serka  mascarpone
250 g makaronu jajecznego pappardelle
gałązka  świeżego rozmarynu
2 ząbki czosnku
sól morska i świeżo zmielony cytrynowy pieprz


przygotowanie:

Kurki oczyścić, szybko umyć pod bieżącą wodą. Dokładnie osuszyć papierowym ręcznikiem. Większe kurki pokroić, mniejsze pozostawić w całości. Polędwiczki pokroić w kostkę, oprószyć sola i cytrynowym pieprzem.
Rozgrzać dość dużą patelnię, wlać oliwę, dodać posiekany czosnek, a po chwili indyka, smażyć ok. 3 minuty, wrzucić kurki. Oprószyć solą i smażyć na średnim ogniu przez 3 - 4 minuty od czasu do czasu mieszając. W międzyczasie nastawić makaron na gotowanie.
Na patelnię z kurkami dodać rozmaryn i smażyć 1 minutę, a następnie włożyć ugotowany i dokładnie odsączony makaron, delikatnie wymieszać. Dodać mascarpone, podgrzać, posypać pieprzem, rozłożyć do głębokich talerzy i posypać rozmarynem.
 
Smacznego!


 
 
 


środa, lipca 17, 2013

Błyskawiczne babeczki z porzeczkami

Błyskawiczne babeczki z porzeczkami

Sezon na porzeczki trwa i nie mogłam się im oprzeć. Mimo, że pierwsze skojarzenie z tymi owocami, to ogród u babci, wielki garnek i żmudne zbieranie kolorowych porzeczek w upalne dni na kwaskowaty kompot. Zajęcie, które jako dziekco traktowalam, jak najgorszą karę, a dzisiaj, kupując porzeczki na targu,  wspominam z sentymentem.
PORZECZKI - uwielbiam je!
Zwłaszcza czerwone. Oto moja pierwsza propozycja w tym roku z tymi aromatycznymi owocami. Babeczki są super, wilgotne, puszyste i mięciutkie. Wyjątkowo lekkie i niezbyt słodkie.
 

składniki,
12 sztuk:

250 g maki
1 łyżeczka proszku do pieczenia
0,5 łyżeczki sody
2 jaja
250 g maślanki
(lub jogurt)
100 g cukru
75 ml oleju
garść czerwonych porzeczek

+ 12 gałązek do dekoracji
 
opcjonalnie:
cukier puder do posypania





 
przygotowanie:
Piekarnk nagrzać na 180°C, włożyć papilotki w formę do muffinek. W jednej misce mąkę wymieszać z proszkiem do pieczenia. W drugiej utrzeć jaja z cukrem, dodać jogurt i olej, wymieszać, dodać mąkę z proszkiem.
Szybko wymieszać, następnie wrzucić porzeczki i przemieszać bardzo delikatnie. Napełnić papilotki (nie więcej niż 2/3 wysokości).
Piec 25 minut. Po upieczeniu pozostawić do wystudzenia, posypać cukrem pudrem i udekorować świeżymi porzeczkami.
 
Smacznego!




poniedziałek, lipca 15, 2013

Zielona pasta i pomidorowa sałatka

Zielona pasta i pomidorowa sałatka
Poniedziałek równa się powrót do pracy i do sałatek. Od kilku dni nie mogę się najeść pomidorami, smakują mi właściwie ze wszystkim, moge je jeść, jak jabłka. Do tego te kolory! W warzywniaku na pewno dostaniecie malinowe, cherry, żółte, pomarańczowe, a nawet ciemnofioletowe. Są piękne. Apetyczne i zdrowe, ułożone na talerzu wyglądają, jak bajeczny obraz i mi taka micha warzyw z oliwą na obiad wystarczy. Ale tylko mi, nie będę przecież zmieniać w królika swojego mężczyzny, który sałatki uwielbia.
... do obiadu.
 
Na pytanie, co chciałbyś na obiad, na 101% padnie zawsze ta sama odpowiedź:
- MAKARON
Jaki?
- JAKIŚ DOBRY
;-)
 
Dla tych, co niezależnie od aury lubią wsunąć ciepłe danie - coś dobrego, sycącego i zdrowego - zielona pasta z oliwkami i pestkami dyni, bogata w nienasycone tłuszcze omega 3 oraz potrzebne witaminy i mikroelementy. Jest naprawdę pyszna, szczególnie gdy się całość podsmaży na patelni i połączy z cytrynową sałatką z kolorowych pomidorów.

składniki,
2 porcje:
pasta:
160 g makaronu spaghetti
(użyłam grubego makaron z pszenicy durum)
1 garść łuskanych pestek dyni
1 łyżka oliwy z oliwek
pesto:
1 szklanka oliwek zielonych i czarnych
1 łyżeczka kaparów
2 łyżki orzechów pinii
1 ząbek czosnku
1/3 szklanki oliwy z oliwek extra virgin
1/3 szklanki startego sera Grana Padano
1/2 łyżeczki soli
świeżo zmielony czarny pieprz i sól morska do smaku
sałata:
2 duże pomidory malinowe
1 garść pomidorków cherry
1 garść żółtych pomidorków koktajlowych
kilka gałązek świeżej bazylii
oliwa cytrynowa
sól morska i kolorowy świeżo zmielony pieprz


przygotowanie:
Makaron ugotować w osolonej wodzie al dente, odcedzić i wymieszać z 1 łyżką oliwy z oliwek. W blenderze zmiksować składniki pesto na jednolitą pastę, pozostawiając 2 łyżki sera do posypania po makaronie. Na dużej patelni zrumienić makaron, dodać pesto i pestki dyni, wymieszać i podsmażać razem przez około minutę. Przełożyć do głębokich talerzy i posypać pozostałym serem.

Pomidory umyć, osuszyć, duże pokroić w plastry, koktajlowe przeciąć na pół, ułożyć w talerzu, polać oliwą cytrynową, doprawić solą i pieprzem, posypać listkami bazylii.

Smacznego!
 



sobota, lipca 13, 2013

Szarlotka Alzacka

Szarlotka Alzacka
To był ciężki tydzień. W pracy szaleństwo, za oknem skwar na zmianę z deszczem. W menu same warzywa. Po całym tygodniu jedzenia sałaty, zamarzyła mi się szarlotka! I to nie jakaś tam szarlotka, ale alzackie ciasto z jabłkami. Nie wiem, czy bardziej spowodowały to truskawki, maliny i jagody wysypujące się z każdego bloga, czy piękne jabłka, które znalazłam na straganie tuż obok sałaty. Musiałam ją zrobić. To dla mnie ideał szarlotki. Warunek - dobre jabłka. Jeśli nie lubicie rozgotowanych i przesmażonych papek udających jabłkowe nadzienie, to ciasto Wam posmakuje! Delikatny maślany kruchy spód i cząstki jabłek zanurzone w waniliowym kremie. Mmm... Pycha! Jeśli nie macie jeszcze pomyslu na weekendowe ciasto - skuście się!

 
składniki,
tortownica ok 22cm:
 
spód:
120 g mąki krupczatki
100 g cukru pudru
szczypta soli
100 g masła
3 żółtka,
łyżka masła
łyżka bułki tartej do formy

farsz:
100 ml kwaśnej śmietany 30-proc.
3 łyżki cukru
szczypta gałki muszkatołowej
3 jabłka (najlepiej Golden delicious.)
łyżka soku z cytryny
2 łyżki brandy
łyżka roztopionego masła
łyżka płatków migdałowych,
łyżka posiekanych orzechów laskowych


przygotowanie:
Rozgrzej piekarnik do 180°C. Przesiej mąkę z cukrem i solą. Do mąki zetrzyj na tarce zimne masło. Dodaj żółtka
i szybko zagnieć. Wysmaruj formę masłem, wysyp bułką. Rozwałkuj ciasto, przełóż do foremki, przykryj folią. Włóż na 30 minut do lodówki. Nakłuj ciasto widelcem i piecz 15–18 minut, aż brzeg stanie się złocisty, a środek będzie suchy. Wystudź.
Wymieszaj śmietanę z cukrem i gałką, wyłóż na spodzie ciasta. Przekrój jabłka na ćwiartki, usuń gniazda nasienne. Pokrój owoce na plasterki, skrop sokiem z cytryny i brandy. Na masie ze śmietany układaj plasterki jabłka, tak aby jeden nachodził na drugi. Posmaruj roztopionym masłem, posyp płatkami migdałowymi i orzechami i piecz przez 25–30 minut.
 
Smacznego!

 
 
 

środa, lipca 10, 2013

Sałatka z serem roquefort, pancettą i grzankmi na ciepło

Sałatka z serem roquefort, pancettą i grzankmi na ciepło
 
 
 
- Jak długo prowadzisz bloga kulinarnego?
- Od 15 kilo...
 
 
 
Taki scenariusz blogowania nie marzy się raczej nikomu, co nie oznacza, że łatwo jest go uniknąć. Niby bloger też człowiek, niby nie je inaczej, niby nie je więcej, ale jednak blogowanie coś zmienia, i wyraźnie to czuję, zarówno podczas planowania menu, jak i  podczas wciągania na tyłek starych jeansów.
Jak z każdą nową pasją, gdy gotuję, cieszę się, jak dziecko i chciałabym upichcić wszystko naraz: bo tyle fantastycznych przepisów czeka na swoją kolej, bo mimo, że obiad już gotowy, zauważam cudne muffiny, które koniecznie muszę zrobić już dziś, choć do tej pory desery były tylko w weekendy. Przecież muszę sprawdzić nowy blender lub świeżo zakupioną maszynę do lodów. Innym razem po powrocie z pracy korci wypróbowanie nowego przepisu, który właśnie poleciła koleżanka/ulubiony magazyn/program tv (tu wstawcie sobie dowolnie) i z zadowoleniem wsuwam pyszną kolację.  Nie mówiąc już o zakupach... to się nadaje na osobną historię. W spożywczych i na targu  najchętniej kupiłabym WSZYSTKO (dobrze, że lodówka ma ograniczona pojemność a spiżarnia to 2 szafki).
 
Jak nie wpaść w jedzeniową pułapkę?
 
Jednym z rozwiązań jest rozdawanie jedzenia sąsiadom i współpracownikom, licząc, że zamiast patrzeć na nas, jak na kulinarnych wariatów, będą zwyczajnie wdzięczni. Ja z sąsiadami nie jestem aż na takim stopniu zażyłości, a przewożenie tortu do firmy komunikacją miejską okazało się dość karkołomne. Do kuchni wciąż mnie ciągnie, ale równie mocno lubię swój rozmiar 38, stąd pomysł na sałatkowy miesiąc. Latem nie potrzebujemy ciężkich tłustych potraw ani zawiesistych sosów, śmiało możemy je zastąpić lżejszą kuchnią, która dostarczy nam wiele potrzebnych składników odżywczych i zapewni maksimum energii. Proste smaki, znane składniki, nowe połączenia, to jest to, co bardzo lubię. Na blogu oprócz tej zielonej fotorelacji znajdziecie od czasu do czasu przepis na coś grzesznie pysznego. Równowaga musi być zachowana :-)
 
Na pierwszy ogień kolejna propozycja z Kulinarnych wypraw Jamiego, lekko przeze mnie zmodyfikowana.
 
Zaczynamy!
 
składniki,
4 porcje:


dobra oliwa
250 g wędzonego boczku, możliwie najwyższej jakości, bez skóry
2 grube kromki chleba na zakwasie, pokrojonego w kostkę

4 duże garście roszponki i rukoli, umyte i odwirowane z nadmiaru wody
duża garść obranych połówek włoskich orzechów, grubo posiekanych
100 g sera roquefort


opcjonalnie:

pęczek świeżego szczypiorku, drobno posiekanego

dressing:

6 łyżek oliwy extra vergine
2 łyżki czerwonego octu winnego
1 łyżka musztardy diżońskiej
1 łyżka miodu
sól morska i świeżo mielony czarny pieprz







przygotowanie:
Rozgrzej dużą patelnię na silnym ogniu i wlej sporo oliwy. Pokrój boczek na grube skwarki o grubości 1 cm i wrzuć na patelnię. Smaż, czasami mieszając, przez około 3 minuty lub do chwili, gdy boczek mocno się zrumieni, a tłuszcz się wytopi.
Zmniejsz nieco ogień, dodaj pokrojony chleb i smaż 3 minuty, do momentu, aż grzanki wchłoną aromat boczku i staną się kruche i złote.
Wlej do czystego słoika oliwę extra vergine, miód i czerwony ocet winny, dodaj musztardę diżońską oraz spore szczypty soli i pieprzu. Zakręć słoik, mocno wstrząśnij i sprawdź smak winegretu - powinien być nieco kwaskowaty, słony smak boczku doprawi go i zrównoważy.
Ułóż liście sałaty na dużym półmisku, a następnie polej wspaniałym, gęstym dressingiem. Całość posyp częścią orzechów i ewentualnie szczypiorku, a wreszcie grzankami oraz boczkiem.
Szybko wymieszaj wszystko czystymi dłońmi, tak by każdy listek pokrył się pysznym dressingiem. Czubkiem noża pokrusz ser roquefort na drobne bryłki i rozrzuć na sałacie. Na koniec posyp sałatę z wysoka pozostałymi orzechami oraz szczypiorkiem.
Od razu podawaj!
Smacznego!
 
 

piątek, lipca 05, 2013

Sorbet Tinto de Verano

Sorbet Tinto de Verano
 
Kolejna propozycja w sam raz na letnie upalne dni zaczerpnięta z Kulinarnych wypraw Jamiego Olivera. Byłam sceptycznie nastawiona przygotowując lody z wina i gazowanej lemoniady, ale efekt jest naprawdę zaskakujący. Słodkie, wyraziste w smaku, z dodatkiem waśnych malin smakują lepiej, niż dobrze. Lepsze niż tradycyjne kremowe lody waniliowe :-)
 
Idealna konsystencja sorbetu, dzięki zawartości alkoholu, nawet po dłuższym zamrażaniu nie zamarza się do końca. Sorbet można zrobić bez najmniejszego kłopotu bez maszyny do lodów, i wcale nie trzeba mieszać zamarzającej masy! Przygotowanie go nie jest więc trudne, tylko musimy uzbroić się w chwilę cierpliwości, a potem pozostaje delektowanie się deserem!

składniki,
4 porcje:



300 g drobnego cukru
300 ml hiszpańskiego czerwonego wina
(typu rioja)
300 ml gazowanej lemoniady
300ml wody
sok i otarta skórka z 1 cytryny

+prostokątna forma
do zamrożenia mieszanki

dodatkowo:
świeże owoce
mięta






przygotowanie:

Wodę z cukrem podgrzewać w garnku na średnim ogniu, aż cukier całkiem się rozpuści. Zwiększyć ogień i doprowadzić płyn do mocnego wrzenia, żeby zagęścić syrop. Zdjąć z ognia po ok.7 min, zanim zacznie zmieniać kolor. Ostudzić.

Do dużego dzbanka wlać czerwone wino i lemoniadę. Dodać sok i skórkę otartą z cytryny. Wlać wystudzony syrop i całość dobrze wymieszać. Przelać mieszaninę do plastikowego pojemnika i zamrozić przez noc.

Przed podaniem sorbetu przekładać małe porcje zamrożonej masy do malaksera i miksować, aż sorbet będzie lekki, puszysty i delikatny.

Podawaj ze świeżymi owocami i miętą.

Smacznego!




czwartek, lipca 04, 2013

Smoothies - idealne na lato!

Smoothies - idealne na lato!
O tym, że dzisiaj  Dzień Mleka dowiedziałam się rano, więc zupełnie przypadkiem na blogu będzie dziś mlecznie i różnorodnie. Pojawi się też jogurt naturalny i mleko kokosowe. A także maliny, banany, jagody, kiwi, ananas, czyli to, co latem w kuchni najbardziej kolorowe i soczyste - owoce! By otrzymać z nich pyszne smoothie, wybierzcie te ulubione. Później wystarczy tylko zmiksować wszystkie składniki i gotowe.
Poniżej propozycje na letnie koktajle:
 
Smoothie malinowo-ananasowe  z mleczkiem kokosowym:
 
składniki,
2 porcje:
200 ml mleka kokosowego
1/2 szklanki jogurtu naturalnego
1/2 ananasa
1/2 szklanki malin
1 łyżka miodu
kruszony lód
dodatkowo:
kilka malin i cukier do dekoracji
 

Smoothie jagodowo-bananowe z kruszonym lodem:
składniki,
2 porcje:
1 szklanka jogurtu naturalnego
2 zmrożone banany
1/2 szklanki jagód

1 łyżka cukru
kruszony lód
dodatkowo:
kilka jagód
kleks kokosowej śmietanki
mięta do dekoracji


Smoothie jogurtowe z kiwi i limonką:
składniki,
2 porcje:
1 szklanka jogurtu greckiego
3 kiwi
sok z 1/2 soczystej limonki
1 łyżka brązowego cukru
dodatkowo:
plasterki kiwi do dekoracji
kolorowe rurki papierowe
 
 
A jaki jest Wasz uluiony koktail?
Smacznego!

wtorek, lipca 02, 2013

Klopsy nr dwa: Singapur i tajemnicza pasta miso

Klopsy nr dwa: Singapur i tajemnicza pasta miso
Druga wersja klopsików z magazynu Kuchnia. Ich przygotowywanie zwróciło moją uwagę na pastę miso. Miso zawiera dużo białka, witaminy i substancje mineralne. Wydajna, składająca się z ryżu i soi, okazała się być idealnym składnikiem do przygotowania tego szybkiego dania. Razem z chińskim makaronem, pasta tworzy tutaj rodzaj gęstego sosu, który będzie już odpowiednio słony. Jeśli lubicie kuchnie azjatycką, poszukajcie miso w swoim sklepie, na pewno przypadnie Wam do gustu.

 
składniki,
4 porcje:

400 g mielonej wieprzowiny
kawałek imbiru
5-6 pieczarek
2 papryczki chilli
sól, pieprz
1 łyżka sosu ostrygowego
3 łyżki pasty miso
250 g chińskiego makaronu jajecznego (noodle)
1 pęczek kolendry


 
 
 
 
 
 
 
 
 
przygotowanie:

Mięso mieszamy z posiekanym imbirem, drobno pokrojonymi pieczarkami i jedną posiekaną papryczką chilli (wyrzucamy pestki, jeśli nie lubimy zbyt ostrych potraw). Doprawiamy solą, pieprzem i sosem ostrygowym. Formujemy kuleczki o średnicy 2-3 cm. Zagotowujemy w garnku 2 litry wody, dodajemy pastę miso. Kiedy się rozpuści, gotujemy klopsiki we wrzątku przez 7 minut. Dorzucamy do garnka makaron i gotujemy razem z klopsikami jeszcze 8 minut. Makaron z klopsikami przekładamy do miseczek, zalewamy wywarem, w którym się gotowały. Posypujemy listkami kolendry i drugą posiekaną papryczką chilli.
 
Smacznego!

poniedziałek, lipca 01, 2013

Klopsiki rybne z porem

Klopsiki rybne z porem
To mój pierwszy przepis z magazynu Kuchnia. Gazete kupuję od dawna, czytam od deski do deski i... najczęściej ląduje, wraz ze sterta innych, na półce, a przepisy idą w zapomnienie. W czerwcowym numerze pomysły na klopsy były tak zachęcające, że postanowiłam spróbować aż dwa! Klopsiki rybne z krewetkami i singapurskie klopsiki z makaronem. Dzisiaj te pierwsze. Zerknijcie sami, czy nie wyglądają pysznie?


składniki,
4 porcje
(na mniejszy apetyt)

200 g fileta z dorsza
(lub innej ryby)
8 krewetek
1 por 
(biała część)
1 papryczka chilli

1 pęczek kolendry
1limonka
1 jajko

sól morska
świezo mielony pieprz
2 łyżki sezamu
3-4 łyżki oliwy
 


do podania:
2 limonki
kolendra
(lub pietruszka)



 przygotowanie:
Dorsza miksujemy w blenderze razem z obranymi krewetkami. Siekamy pora, chilli (pestki wyrzucamy, jeśli nie lubimy zbyt ostrych potraw) i kolendrę. Posiekane składniki dodajemy do masy rybnej, skrapiamy sokiem z jednej limonki, wbijamy jajko, doprawiamy solą i pieprzem. Mieszamy, zwilżonymi dłońmi formujemy kulki, lekko je spłaszczając. Posypujemy sezamem i smażymy na oliwie, po 2 minuty z każdej strony. Podajemy z cząstkami limonki. Klopsiki możemy też podać zawinięte w sałatę z kawałkami mango. Ja wybrałam dodatek sałatki z kolorowych pomidorków śliwkowych i cherry, polanych oliwą cytrynową, a do tego lemoniada z tajską limonką i miętą, mniam!
 
Smacznego!



Copyright © 2016 What's cooking? , Blogger