Strony

niedziela, maja 25, 2014

Sernik z jeżynami i białą czekoladą

Sernik z jeżynami i białą czekoladą

Sernik. Aksamitny w strukturze, o idealnej konsystencji. Prosty, klasyczny przepis, do którego pasują wszystkie dodatki. Możecie dodać kruchy spód, wybrać ulubione owoce, lub polewę. Będzie smakował niezmiennie dobrze. Gwarancja sukcesu jest trzykrotnie mielony twaróg, lub bardzo gęsty gotowy ser (używam Piątnica).

składniki,
tortownica 23 cm:
masa:
1 kg sera twarogowego tłustego zmielonego trzykrotnie/ gęstego sera z wiaderka
250 g drobnego cukru
3 łyżki mąki ziemniaczanej
5 jajek
120 ml śmietanki kremówki 36%
cukier waniliowy
polewa:
1 tabliczka białej czekolady
100 ml śmietanki kremówki

jeżyny do dekoracji


przygotowanie:
Piekarnik nagrzać do 175 stopni. Do dużej misy włożyć ser, cukier i mąkę. Miksować przez około 3 minuty, następnie dodawać po jednym jajku, miksując chwilę po

każdym dodanym. Dodać śmietankę i cukier waniliowy, zmiksować szybko do połączenia się składników. 
Tortownicę wysmarować masłem, do przygotowanej formy wylać masę, wstawić do piekarnika i piec przez 10 minut. Zmniejszyć temperaturę do 130 stopni i piec przez kolejne 1,5 godziny, masa serowa się powinna być ścięta.W międzyczasie rozpuścić w kąpieli wodnej czekoladę i delikatnie połączyć ze śmietanką. 
Sernik wyjąć z piekarnika i rozprowadzić na nim polewę, ostudzić na kratce. Udekorować jeżynami. Wstawić do lodówki na minimum godzinę, aby sernik był bardziej kremowy.

Smacznego!

czwartek, maja 22, 2014

Drożdżowe z truskawkami, rabarbarem i migdałową kruszonką

Drożdżowe z truskawkami, rabarbarem i migdałową kruszonką
To ciasto jest idealne z trzech powodów. Pierwszy to kruszonka - słodkie grudki wydawały mi się zawsze najlepsza częścią ciasta, w dzieciństwie obskubywałam słodki wierzch, a teraz uwielbiam wyjadać ją już na surowo, więc zawsze robię odrobinę więcej, niż w przepisie. Ta migdałowa jest jeszcze pyszniejsza niż tradycyjna. Powód drugi to owoce - możecie użyć tych, które lubicie najbardziej, najlepiej sezonowych, ja wybrałam truskawki i rabarbar. I po trzecie - choć ciasta drożdżowe wyrastają mi czasem aż nadto, najbardziej smakują mi te lekko zakalcowate miejsca tuż pod owocami.

składniki:
250 g mąki pszennej
10 g świeżych drożdży
2 żółtka
40 g drobnego cukru
30 g miękkiego masła
100 ml ciepłego mleka
szczypta soli
2 długie łodygi rabarbaru
2 garście truskawek
3 łyżki brązowego cukru


migdałowa kruszonka:
20 g mąki
40 g mielonych migdałów
30 g cukru
30 g zimnego masła
wszystkie składniki rozetrzeć w misce



przygotowanie:

Piekarnik nagrzać do 180 st C. Tortownice 24 cm wysmarować masłem i oprószyć mąką. W połowie mleka rozpuścić drożdże z łyżeczką cukru i mąki. Odstawić na około 15 minut, aż się spieni. Do misy miksera wsypać mąkę, sól, cukier, dodać pokrojone masło i żółtka oraz drożdże. Wyrabiać mikserem tak długo, aż ciasto zacznie odchodzić od brzegów i nie będzie kleić się do rąk (ok.15 minut). Przykryć ściereczką i zostawić w ciepłym miejscu do wyrośnięcia na około 40 minut.

W międzyczasie przygotować owoce - rabarbar umyć, obrać, pokroić na ok. 1 cm kawałki, truskawki wypłukać i pokroić w ćwiartki, zasypać brązowym cukrem.

Ciasto przełożyć do wysmarowanej masłem i wysypanej mąką formy. Ciasto będzie rosło, nie przejmujcie się, że w formie zostaje sporo miejsca. Na wierzch wyłożyć odsączone owoce. Posypać kruszonką. Wstawić do piekarnika i piec około 50 minut.
Smacznego!

czwartek, maja 15, 2014

Makaron z wołowiną i różowym pieprzem

Makaron z wołowiną i różowym pieprzem

Sos śmietanowy z pomidorkami i wołowiną, z dodatkiem białego wina, i różowym pieprzem. Z czerwonym makaronem. Bardzo szybkie i proste danie, ale jak to bywa z potrawami kuchni włoskiej – bardzo smakowite i niemalże uzależniające. Sukces tego dania to zasługa przede wszystkim dobrych składników. Jest ich niewiele, a przygotowanie makaronu trwa chwilę. Jest sycące, idealne na chłodne i ponure dni. 

składniki,
2 duże porcje:

200 g makaronu barwionego burakiem i czerwonym winem  (takim)
200 g polędwicy wołowej
2 ząbki czosnku
2 łyżki oliwy
150 ml śmietanki 30%
kilka suszonych pomidorów pociętych w paseczki
garść różowego pieprzu
sól morska




 przygotowanie:
Makaron ugotuj w osolonej wodzie  wg przepisu. W międzyczasie na rozgrzanej oliwie podsmaż wyciśnięty przez praskę czosnek, dodaj pociętą w paseczki polędwicę i smaż ok 2 minut. wrzuć pomidorki i smaż kolejną minutę, wyłącz ogień, wlej śmietankę, dopraw solą i różowym pieprzem, wymieszaj. Dodaj ugotowany makaron, wymieszaj ponownie. Nakładaj do głębokich talerzy, podawaj gorący.
Smacznego!

niedziela, maja 11, 2014

Zazie. Francja w Krakowie.

Zazie. Francja w Krakowie.
Francuskie bistro na krakowskim Kazimierzu odwiedziliśmy po raz kolejny. Zjedzona tu przeze mnie w wakacje tarta z kasztanami, gruszką i czekoladą śniła mi się po nocach. Odkryliśmy je dzięki znajomemu i po pierwszej wizycie wyszliśmy zachwyceni. Nauczeni doświadczeniem - zarezerwowaliśmy stolik dzień wcześniej, bo niewielki lokal pęka w szwach nawet w środku tygodnia. Dużym plusem jest menu wywieszone przy wejściu. Ma przejrzystą formę i kilka pozycji obowiązkowych, jak: pasztet z suszonymi śliwkami moczonymi w armagnacu i pistacjami, krem z białego wina z musem piernikowym i solonym karmelem, czy sałatka z wątróbką, duszoną marchewką, jajkiem w koszulce i orzechami nerkowca z dressingiem truflowym, a do tego białe musujące wino z likierem fiołkowym, które z pływającymi fiołkami prezentuje się bajecznie!
 
Samo miejsce jest dość niepozorne, na jednej ze ścian czarno-biała fototapeta ze słynną paryską wieżą, druga w cegle z plakatami informującymi o wydarzeniach kulturalnych. Pomiędzy stolikami stoi stylowa latarnia, nad niewielkim barem wypisane dania dnia. Kolory stonowane, całość dość szara (oprócz świeżych tulipanów na każdym stoliku) i nie zapadająca szczególnie w pamięć, a mimo to czuć klimat paryskiej kamienicy. W podziemiach druga sala, do której nie zdążyłam już zejść. Zostajemy na górze, gdzie klimat tworzą otwarte okiennice, a  nasz stolik ustawiony jest w otwartym oknie, przez które zachęcająco zagląda słońce. Czujemy się, jak we Francji :)
 
Na początek zamawiamy lemoniadę (10zł). Wybór jest spory: lawendowa, bazyliowo-miętowa, różana, z czarnego bzu. Decydujemy się na ogórkowo-limonkową. Pycha! Jest orzeźwiająca i robiona na miejscu, a połączenie warte skopiowania.
 
 
Kelnerka poleca nam zestawy lunchowe serwowane w tygodniu od 12.00 -18.00. Każdy lunch to przystawka, danie główne plus deser w cenie 28 zł. Grzech nie spróbować.
 
Na pierwszy ogień bierzemy zgodnie francuską zupę cebulową, bo we francuskim bistro trudno jej sobie odmówić. Dobrze doprawiona, ciemna, mocno esencjonalna, z trzema grzankami podpieczonymi w piecu z uczciwą porcją sera. Jedynie podanie grzanek, które do połowy rozpływały się w zupie nieco utrudniało konsumpcję. Porcja duża, nie skusiłam się na spałaszowanie wszystkich kawałków bagietki, bo o daniu głównym nie byłoby mowy.
 
 
D. szuka czegoś wegetariańskiego, w końcu wybiera zapiekankę ziemniaczaną z kozim serem, suszonymi pomidorkami i szpinakiem. Klasyczne połączenie, wyrazisty smak, solidne, dość sycące, ale jednocześnie nie za ciężkie - za co plus. Gry smaków dopełniał miks sałat z vinegretem. Dodatkowo zapiekanka smakowała o niebo lepiej, niż prezentowała się na talerzu.
 
Widząc w karcie mule nie mogłam się oprzeć! Nacięłam się już kupując świeże mule do przygotowania w domu i jeśli jest okazja, zamawiam je bardzo chętnie. To pozornie banalne danie często pokazuje poziom restauracji. Mule na maśle i białym winie z pistou pietruszkowo-bazyliowym z bagietką były soczyste i mięsiste. Pachniały i smakowały naprawdę znakomicie. Aromatyczny sos zjadłam do ostatniej kropli posługując się pieczywem. Wbrew temu, co podano w menu, porcja wcale nie jest mała.
 
 
 Przed deserem robimy przerwę na kawę. Zarówno mus czekoladowy z wiśniami, jak i creme brulee prezentują się znakomicie. Ten pierwszy jest delikatny jak mgiełka. Nie przepadam za wiśniami w w innej formie, niż proso z drzewa, ale D. rozpływa się nad każdym kęsem. Creme brulee ma chrupiącą skorupkę i idealną konsystencję. Nie za słodki, nie za duży,  jest doskonałym zakończeniem lunchu.
 
 
Zazie to bezpretensjonalna, prosta francuska kuchnia. Wszystko, co trafia na stół jest świeże, aromatyczne i pyszne. Zamiast wymuskanego designu mamy tu przyjemną atmosferę gwarnej kafejki i ciekawe autorskie menu szefa kuchni - Daniela Myśliwca. I nie wiem, czy określenie tego miejsca mianem bistro, oddaje jego charakter, nie jest ani codziennie, ani na szybko. Siedząc przy małym stoliku, próbując kolejnych smakołyków i obserwując wolno toczące się na Kazimierzu codzienne życie, zazdroszczę Krakusom tego kawałka Francji. 
Zazie Bistro, Kraków, ul. Józefa 34,
tel. 797- 290 885,
pon-czw, 11-23, pt-niedz. 11-00,
www.zaziebistro.pl

niedziela, maja 04, 2014

Zapiekana owsianka z rabarbarem i truskawkami

Zapiekana owsianka z rabarbarem i truskawkami
Prawda jest taka, że owsiankę albo się kocha, albo nienawidzi. Jeśli spróbujecie tej, macie znakomitą szansę na to pierwsze. Bill Granger, który był moją inspiracją, nie bez powodu umieścił zapiekaną owsiankę wśród swoich najlepszych dań. Zdaję sobie sprawę, że nie zaczął się jeszcze sezon truskawkowy, ale kiedy zobaczyłam je w warzywniaku obok rabarbaru, nie mogłam się powstrzymać! Dzisiejsze śniadanie jest ogromną dawką energii. Przygotowanie zajmie chwilę, więc możecie je przyrządzać nie tylko w niedzielę.


składniki:
owoce:
1 gałązka rabarbaru
kilka truskawek
3 łyżki syropu waniliowego
owsianka:
garść płatków owsianych 2 łyżki posiekanych migdałów
1 łyżka wiórków kokosowych
3 łyżki miękkiego brązowego cukru
½ łyżeczki mielonego cynamonu
250 ml mleka kokosowego
1 łyżeczka ekstraktu waniliowego
szczypta soli




Przygotowanie:
Rozgrzać piekarnik do 150 stopni C. Połączyć płatki owsiane, migdały, wiórki, 1 łyżkę cukru, szczyptę soli i cynamon. Zamieszać. Dolać mleczko kokosowe i ekstrakt waniliowy. Wymieszać i piec 30 minut. W tym czasie rabarbar pokroić na 2 cm kawałki, truskawki przepołowić. Do rondelka wrzucić rabarbar, polać syropem i dusić przez kilka minut. Wymieszać z połówkami truskawek. Owsiankę posypać pozostałym cukrem i wstawić do piekarnika z funkcją grilla (220st) jeszcze na 15 minut, by wierzch stał się chrupiący. Na wierzch wyłożyć owoce, podawać gorącą!



Smacznego!


Copyright © 2016 What's cooking? , Blogger