piątek, 26 lutego 2016

Zjeść Pragę. Stolica Czech od kuchni.


Weekend w Pradze to zdecydowanie za mało! To miasto ma naprawdę wiele do zaoferowania... Zimowy deszczowy weekend nie był tym, o czym marzyliśmy, ale spodziewając się psikusów pogody, mieliśmy dość prosty plan. Poczuć klimat miasta i zjeść tyle Pragi, ile uda się w niecałe 3 dni :)

Taki plan musiał się opierać na kilku kompromisach a o przypadkowości nie było mowy. Spędziliśmy kilka wieczorów zaznaczając, gdzie chcielibyśmy pójść, w którym miejscu serwują najlepsze burgery, gdzie warto zjeść leniwe śniadanie, a gdzie pójść by poczuć czeski klimat.

Z perspektywy czasu mogę Wam powiedzieć, że zasada nr 1 to wygodne buty! Komunikacja w Pradze jest bardzo czytelna i łatwo przemieszczać się zarówno tramwajem, metrem, jak i autobusem (w każdym kiosku kupicie bilet 24h na wszystkie środki transportu za 110 koron), jednak serce miasta to sieć wąskich uliczek, po których warto się przespacerować, by podziwiać wspaniałe budynki, wypić dobrą kawę lub piwo, czy zobaczyć panoramę miasta. Nam szczególnie spodobał się odcinek Starego Miasta pomiędzy Teatrem Narodowym i Mostem Karola z wieloma lokalnymi knajpkami.

Śniadania. To jest ten moment dnia, który szczególnie lubimy celebrować, zwłaszcza w weekend. Widać, że Praga uczy się  śniadaniowania i idzie jej to całkiem nieźle. Możecie wybierać miedzy klasyczną Cafe Savoy, hispsterką EMA espresso bar a nowoczesną Eską. A wybór jest naprawdę trudny.

W Cafe Savoy próbowaliśmy ciast i muszę przyznać, że nie porwały naszych kubków smakowych, były poprawne, najlepszy okazał się sernik z tahiną i ciasto marchewkowe (prawie tak dobre, jak to, które przygotowuję w domu ;) ). Jednak samo miejsce jest warte uwagi, przypomina wiedeńskie kawiarnie, serwują pyszną kawę i ponoć świetne francuskie tosty - kiedyś tu wrócimy!



Po przekroczeniu progu EMA Espresso Bar miałam wrażenie, że przyjechaliśmy do Berlina. Modnie, bez nadęcia, genialna kawa, takie samo brownie i pyszna focaccia z rostbefem. Do tego wspólny stół i świeża prasa, czego chcieć więcej? 

Zupełnie innym miejsce okazała się Eska, miejsce tuż przy Forum Karlin, nieopodal naszego noclegu. Nowoczesne, a jednocześnie przytulne, domowe, pachnące wypiekanym na miejscu pieczywem, porywające kuchennym zamieszanie. Pierwsze skojarzenie to poznańska Jadalnia. Od progu przywitała nas uśmiechnięta dziewczyna, oferując odwieszenie kurtek i prowadząc do stolika. Wszyscy z obsługi byli w niewymuszony sposób przyjaźni i uśmiechnięci, co jest naprawdę rzadkością. Na przywitanie poczęstowano nas domowym chlebem z masłem i mini kanapeczkami z pasta  buraków (widzicie te genialne talerze?)

Jak przystało na niedzielne śniadanie, na stole królowały jajka. Fakt nr 1 - omlety w ESKA są najlepsze w całych Czechach - tak mi się wydaje! Fakt nr 2 - cała reszta jest równie pyszna: jajka z pszenicą w kokilkach, domowe marmolady i pieczywo, kolorowe kanapki, czy sernik, wszystko na duży plus. 
A do tego dobra kawa i niesamowite wnętrze:

 
Najedzeni? Pora zobaczyć najbardziej znany punkt miasta - Most Karola, ponoć najpiękniejszy i najmniej zatłoczmy jest o świcie, niestety nie udało nam się tego sprawdzić... Przed południem i późnym wieczorem również robi wrażenie, o tym mogę Was zapewnić, przy zwiedzaniu w pochmurny zimowy dzień, jak najbardziej wskazany jest kubeczek grzanego wina, które kupicie na każdym rogu. Fotka z mostu obowiązkowa i ruszamy dalej.



Na drugie śniadanie, albo chociaż kawę! :) A jest w czym wybierać, w końcu nie jedna szanująca się kawiarnia poleca kawy z czeskich palarni. Trochę przypadkiem trafiamy do Original Coffee - dobra kawa na miejscu, na wynos, można tez zrobić zakupy do domu, a do tego świetna lokalizacja, nietuzinkowe przewodniki po Pradze i przyjemne wnętrze. I kuszące ciasta, na które nie mamy miejsca... Same plusy.
Kawa jest ważna, ale punktem obowiązkowym jest zamek. Wdrapujemy się na Hradczany i mamy szczęście, bo chwilowo nie pada.Nie będę przepisywać Wam tu fragmentów z Wikipedii, znacie adres :)
Wizyta w katedrze, a potem podziwiamy panoramę miasta (ja usiłuje zrobić nam selfie, ale wiatr skutecznie psuje mi plany).


Po tej wycieczce mamy 5 opcji: Lokal Hamburk, Lokal Dlouha, Lokal u Bile kuzelky, Loakl Nad Stromovkou, Lokal u Zavadilu. Gdziekolwiek traficie, przywita Was retro wystrój, papierosowy dym w powietrzu i Pilsner z beczki. Jeśli zgłodnieliście, znajdziecie tam szeroki wybór klasycznej czeskiej kuchni.


Mówiąc retro, mam na myśli właśnie to:
A jeśli poza piwem, marzy Wam się wyśmienicie przyrządzone mięso, skierujcie się do Maso a kobliha. Mięso i pączki. Świetnej jakości składniki i wspaniałe gotowanie. Kilka prostych, ale zapadających w pamięci potraw.
Ja planowałam wypad tam od początku wyjazdu, powodem były scotch eggs, które ostatecznie zgarnięto nam sprzed nosa (jeszcze na nie wrócę!). Dostaliśmy jednak genialna kanapkę, pyszna wołowinę z puuree i śmietaną, najlepsze piwo w Pradze, a na deser spora dawkę węglowodanów, pączkowi z nadzieniem waniliowym. I nie wiem, co było najlepsze :)


Drugie miejsce poznajemy jako najlepsze praskie burgery. I pewnie maja racje, choć nie są to najlepsze burgery, jakie miałam okazje jeść. Dish [fine burger bistro]. Zamawiam z wołowiną, morawskim serem i cebulą karmelizowana w porto, próbuję też drugiego: wołowina z szwajcarskim serem, grzybowym ragout, sałatą i bekonem i klasyka: wołowina z serem cheddar, bekon, ketchup, czosnkowy aioli, ogórek i sałatą. Jeśli dzień wcześniej zarwaliście noc, będziecie zachwyceni, to doskonałe comfort food. W lokalu jest gwarno i bardzo gorąco. Zjadamy i uciekamy odetchnąć świeżym powietrzem.


Jeśli macie ochotę na bardziej egzotyczna kuchnię, Praga również Was nie zawiedzie. Sprawdziliśmy wietnamski makaron i kanapki w modnym Bahn-Mi-Ba. Świeże pieczywo, doprawione mięso, chrupiące warzywa, a to wszystko w przyjemnym wnętrzu w centrum miasta za 100koron :)

A jeśli nie Wietnam, to może Meksyk? W sobotni wieczór wybieramy się do Las Adelitas i to jest strzał w 10! Wypiekane na miejscu tortille, pikantne salsy, idealne guacamole, i bajecznie kolorowe talerze. Burritos de Cochinita, tacos al pastor - każde danie jest równie smaczne, możecie wybierać w ciemno... Nie wspominając o dzbanie Margarity mango. Do wyboru macie 3 lokalizacje, my zdecydowaliśmy się na Vinohrady.


Po kolacji polecam dłuższy spacer, Praga nocą zachwyca równie mocno, zwłaszcza, jeśli lubicie niecodzienne drinki i traficie do baru Hemingway. To najpopularniejszy bar w mieście, a także jeden z najlepszych (rezerwacja może okazać się konieczna!). Ogromny wybór koktajli, rumów, ponad 50 rodzajów Absyntu i żelazne zasady - zero laptopów, nie dla przestawiania krzeseł i zaczepiania znajomych. Do tego przyjemny półmrok, przystojni barmani i przyzwolenie dla papierosów.

Mam nadzieję, że Wasza praska historia będzie równie pyszna i udana! <3
Anna Maria

7 komentarzy:

  1. Fajnie móc wrócić do Pragi ;-) Ja pamiętam świetną restauracyjkę rybną, która jest przy rzece między mostem Karola i następnym. Trudno było tam trafić, ale było warto. A smak grillowanego karpia pamiętam do dzisiaj:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marzena, zapamiętam na kolejny raz :) Pozdrawiam!

      Usuń
  2. ciekawy post, narobiłaś mi apetytu (dosłownie:) na pragę! pozdrwienia:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Wygląda wspaniale! Istne arcydzieło :-) Muszę spróbować jak najszybciej. Pozdrawiam i dziękuję

    OdpowiedzUsuń
  4. tylko nie spalcie domów od tego pichcenia

    OdpowiedzUsuń
  5. Cudowne! Gratuluję wykonania :-) To idealnie trafia w mój gust.

    OdpowiedzUsuń